Wyobraź sobie. Północ. Jesteś głodny jak cholera. Rozsiadasz się na tylnym siedzeniu swojego autonomicznego samochodu poziomu 5 i żądasz szybkiej podróży do stacji typu drive-thru. Potrzebujesz tego szybko. Już teraz*. Czy będziesz krzyczeć na deskę rozdzielczą, aby zignorować znak 55 mil na godzinę? A może samochód grzecznie, ale stanowczo odmówi, powołując się na przepisy ruchu drogowego?
Rzeczywistość nie przypomina Czarnego Lustra, a bardziej nudną biurokrację. Choć do w pełni autonomicznych samochodów, które będą mogły jeździć wszędzie bez nadzoru człowieka, wciąż jeszcze daleko, logika stojąca za programowaniem wydaje się jasna: jest bardziej prawdopodobne, że będą przestrzegać ograniczeń prędkości. Z wyjątkiem względów bezpieczeństwa kierowca robota nie będzie przyspieszał tylko dlatego, że jesteś głodny.
To nie są tylko spekulacje. To skalkulowana ocena ryzyka przeprowadzona przez inżynierów, którzy wiedzą, że kierowcy-ludzie to okropni kierowcy.
Eksperyment „10 mil na godzinę szybciej”.
Kiedy autonomiczne samochody Google po raz pierwszy wyjechały na amerykańskie drogi, w rzeczywistości łamały prawo. Reuters podał, że te eksperymentalne pojazdy autonomiczne (AV) zaprogramowano tak, aby poruszały się z prędkością do 10 mil na godzinę przekraczającą dozwoloną prędkość.
Dlaczego? Nie dlatego, że sztuczna inteligencja miała przypływ adrenaliny. To była kwestia przetrwania.
Kierujący ludźmi regularnie przekraczają wyznaczone limity. Jedziemy tak szybko, jak uważamy, że możemy sobie z tym poradzić. Jeśli samochód autonomiczny przestrzega prawa i jedzie dokładnie 55 mil na godzinę w strefie, w której wszyscy inni jadą 65 mil na godzinę, staje się pływającą przeszkodą. To powoduje kolizje od tyłu. Badacze wcześnie nauczyli się, że egzekwowanie zasad w środowisku osób naruszających zasady to przepis na katastrofę.
Roboty przestrzegają zasad. Ludzie nie.
Przejdźmy szybko do dzisiaj. Nie ma dowodów na to, że pojazdy mają skłonność do przekraczania prędkości. W rzeczywistości dane sugerują coś wręcz przeciwnego.
Kalifornia jest jedynym stanem, który ściśle monitoruje wypadki z udziałem pojazdów autonomicznych. Od 2014 roku odnotowano prawie 50 incydentów. Narracja jest jednolita: pojazdy sterowane przez ludzi zderzają się z tyłami ostrożnych pojazdów. Często robot-samochód zwalniał, aby ustąpić miejsca pieszym lub innemu pojazdowi. Mężczyzna jadący za nim, zirytowany „hamulcem” samochodu, dotknął go podczas próby wyprzedzenia.
Roboty nie przyspieszają. Są po prostu zbyt uprzejmi dla własnego dobra.
Wizja rządu dotycząca ograniczeń prędkości
Raport Krajowej Konferencji Ustawodawców Stanowych z 2017 r. opisuje przyszłość, w której ciężarówki będą na stałe zapisywane tak, aby nie przekraczały podanych ograniczeń prędkości. Planiści ruchu uważają, że takie przepisy zwiększą bezpieczeństwo na drogach, eliminując nieregularne wahania prędkości pojazdów, które obecnie są przyczyną wypadków.
Jednak jest też niedogodność finansowa. Flota przestrzegających prawa robotów oznacza mniej mandatów za przekroczenie prędkości. Samorządy lokalne i stanowe, które opierają się na tym źródle dochodów, mogą nie być zadowolone. Jednak zamierzonym rozwiązaniem wydaje się kompromis na rzecz bezpieczeństwa.
Przyszłość prędkości autostradowej
Jeśli kiedykolwiek osiągniemy punkt krytyczny, w którym będą wydzielone pasy przeznaczone wyłącznie dla central PBX, ograniczenia prędkości mogą nawet wzrosnąć. Pojazdy połączone w sieć będą mogły komunikować się ze sobą, zachowując bezpieczne odległości i przy prędkościach większych niż byłby w stanie osiągnąć jakikolwiek człowiek.
Weźmy pod uwagę badanie przeprowadzone w 2017 r. przez firmę venture capital Madrona. Przekształciłoby to autostradę międzystanową nr 5 w północno-zachodnim regionie Pacyfiku w Stanach Zjednoczonych w trasę wyłącznie ATS. Logika jest prosta: jeśli wszyscy kierowcy są robotami, każdy może jeździć szybciej i bezpiecznie.
„Ponieważ samochody autonomiczne są projektowane tak, aby dostosowywać się do manewrów ludzkich kierowców i uwzględniać je, nawet niewielka część robotów na autostradach – zaledwie 5 procent całkowitej liczby samochodów – mogłaby wyeliminować zmienne zatory na stacjach start-stop, które prowadzą do korków”.
— Naukowcy z Uniwersytetu Illinois
Ta liczba 5% jest zdumiewająca. Niewielki ułamek samochodów autonomicznych usprawnia ruch wszystkim innym. Sugeruje to, że przyczyną naszego zatorów jest tarcie między ludzką impulsywnością a precyzją maszyn.
Czy możesz nakazać samochodowi przyspieszenie? Prawdopodobnie nie. Ale nadal możesz szybciej dostać się do burgerowni. Pozostaje pytanie: czy jesteśmy gotowi zaufać samochodowi, że będzie lepszym kierowcą niż my sami?










