Samochody koncepcyjne to luksus. Pozwalają projektantom na chwilę oderwać się od rzeczywistości. Wolfgang LA nie tylko odwrócił od niej myśli. Na nowo napisał zasady gry. W rezultacie powstał Thundertruck. To elektryczny pickup, którego nie da się zakwalifikować do jednej kategorii. Wyobraź sobie zderzenie Cybertrucka z nowoczesnym kamperem. Estetyka jest agresywna. Korzyści są zdumiewające.

Ciało definiuje charakter. Charakteryzuje się ostrymi, niemal delikatnymi kątami i rozległymi płaskimi powierzchniami. Minimalistyczne DNA terenowego konkurenta Tesli jest natychmiast czytelne. Ale proporcje mówią co innego. Ten samochód jest wysoki. Prześwit pod pojazdem wynosi imponujące 37 cm. Jest nie tylko wysoki. Jest szeroki. Mając 2,2 m szerokości i 5,2 m długości, Thundertruck dominuje w zajmowanej przez siebie przestrzeni.

Charakterystyka techniczna i szczegóły elektrowni

Zasilanie zapewnia jednostka dwusilnikowa. Obydwa silniki są elektryczne. Razem wytwarzają 800 koni mechanicznych. To poważna rezerwa przyczepności dla pojazdu tej wielkości. Pickup przekazuje tę moc na wszystkie cztery koła za pośrednictwem układu napędu na wszystkie koła. Wynik? Według Wolfganga LA Thundertruck przyspiesza od 0 do 100 km/h w zaledwie 3,5 sekundy. To poziom supersamochodu jak na samochód użytkowy.

To właśnie w obszarze magazynowania energii pojawia się zwykle niepokój zasięgowy, który zabija koncepcje elektryczne. W tym przypadku tak nie jest. Podstawowa konfiguracja obejmuje potężny akumulator o pojemności 180 kWh. To nie jest mały zbiór komórek. Jest to znaczący rezerwuar energii. Dzięki tej pojemności pickup zapewnia zasięg aż do 640 km. Jest to istotny wskaźnik w przypadku transportu dalekobieżnego lub wyjazdów za miasto na biwak.

„Wolfgang LA nie tylko oderwał się od rzeczywistości. On napisał na nowo zasady gry.”

Dlaczego ta koncepcja jest teraz ważna

Na skrzyżowaniu funkcji użytkowych i rekreacyjnych ciężarówki jest obszar zatłoczony. Jednak większość rozwiązań wiąże się z kompromisami. Tracisz pojemność ładunkową w przestrzeni mieszkalnej. Tracisz zasięg ze względu na wygodę. Thundertruck próbuje rozwiązać to równanie poprzez skalę. Płaskie powierzchnie to nie tylko decyzje stylistyczne. Są to płótna funkcjonalne. Sugerują modułowość. Można sobie wyobrazić uchwyty, systemy przechowywania lub panele słoneczne zintegrowane bezpośrednio z nadwoziem.

Dla kogo to jest? Nie do codziennych wycieczek po mieście, gdzie samochód stoi w garażu. Sama szerokość sprawia, że ​​parkowanie jest koszmarem. To rozwiązanie dla tych, którzy swój samochód traktują jako bazę wypadową. Duży prześwit radzi sobie w warunkach terenowych. Masywna bateria zapewnia zasięg. Moc silnika – z przyspieszeniem. To jest oświadczenie o możliwości.

Czy jest gotowy do masowej produkcji? Prawdopodobnie nie. Koncepty tego typu to często „moodboardy” na kółkach. Badają wody. Mierzą reakcję. Thundertruck zadaje proste pytanie: czy chcemy, aby nasze pojazdy elektryczne były urządzeniami wyczynowymi, czy platformami przygodowymi?

Wolfgang LA zdawał się odpowiadać: „oba”. Cechy wspierają wizję. 800 KM Zasięg przelotowy 640 km. Przyspieszenie do 100 km/h w 3,5 sekundy. Sprzęt jest na swoim miejscu. Oprogramowanie i produkcja to kolejne przeszkody. Koncepcja pozostaje jednak odważnym argumentem na rzecz tego, czym mogą stać się elektryczne pickupy. Nie tylko bardziej ekologiczne kombi czy pickupy. I naprawdę wielofunkcyjne maszyny.

Przemysł motoryzacyjny zmierza w stronę elektryfikacji. Jednak kierunek jest nadal ustalany. Niektórzy dążą do wydajności. Inne służą do wyświetleń. Ciężarówka Piorun

Koncepcja Thundertruck: transformacja sześciu kół, która przeczy logice

Większość entuzjastów jazdy terenowej marzy o lepszej przyczepności. Zwykle nie marzą im o holowaniu przyczepy, która zamieni ich ciężarówkę w pojazd z napędem na cztery lub sześć kół. Ale koncepcja Thundertruck właśnie to robi.

Zapomnij o panelach słonecznych, które rozkładają się jak markiza. Zapomnij o łóżku, które zamienia się w namiot sypialny lub wysuwaną część kuchenną inspirowaną Rivian R1T. Nie jesteś tu po sprzęt kempingowy. Jesteś tu po liczby. A liczby są po prostu szalone.

Główną historią jest moduł rozszerzenia napędu na sześć kół. To nie jest tylko dodatek. Jest to całkowita zmiana charakterystyki.

Wyobraź sobie przyczepę samobalansującą, która jest bezpośrednio połączona z ramą podwozia. Po naprawieniu system dodaje silnikowi 140 koni mechanicznych. To jest poważne. Co ważniejsze, zwiększa zasięg do 900 kilometrów. To jest prawdziwa możliwość pracy offline. Brak stacji ładowania. Brak gniazdek. Tylko czysta, nieograniczona rezerwa mocy.

„Konstrukcja doskonale integruje się z nadwoziem na papierze, zmieniając Thundertruck w dwuosiowy pickup”.

Na ekranie wygląda to płynnie. Linie pasują. Geometria działa. Koncepcja traktuje przyczepę nie jako dodatek, ale jako integralną część konstrukcji pojazdu. To dwuosiowy pickup pod każdym względem oprócz nazwy.

W rzeczywistości? To prawdopodobnie koszmar.

Holowanie tak złożonej przyczepy po nierównym terenie to przepis na zacięcie. Fizyka nie kłamie. Sztywne połączenie z blokiem samobalansującym na wyboistej ścieżce powoduje problemy. Ale to samochód koncepcyjny. Nie musi przetrwać skalistej przełęczy w Mojave. Nie musi przechodzić testów zderzeniowych.

Musi tylko dobrze wyglądać na renderze.

Na dachu znajduje się także dron zwiadowczy. Wysiada z Thundertruck, aby zbadać drogę przed sobą. Praktyczny? Może. Fajny? Zdecydowanie. Ale to jest drugorzędne w stosunku do głównego wydarzenia.

Nagłówkiem jest konwersja na napęd na sześć kół. To marzenie każdego miłośnika technologii, który uważa, że ​​cztery koła to za mało. Jest to ostateczny wyraz zasady „im więcej, tym weselej”.

Czy kiedykolwiek powstanie? Prawdopodobnie nie. Przeszkody inżynieryjne są zbyt duże. Problemy z rozkładem masy są zbyt poważne. Ale takie jest znaczenie takich pojęć. Pokazują nam, co jest możliwe, gdy przestajesz martwić się kosztami i zaczynasz dbać wyłącznie o funkcje.

Thundertruck nie tylko jeździ w terenie. To na nowo definiuje znaczenie jazdy terenowej. Sześć kół. 900 kilometrów rezerwy mocy. I dron osłaniający tył.

To jest piękne. To nie jest praktyczne. To jest dokładnie to, co musimy zobaczyć.

Dni na torze, które definiują dziedzictwo

Nie kupisz BMW M3 na niedzielny brunch. Kupujesz go dla chwili, gdy kończy się asfalt, a zaczyna adrenalina. Generacja E30 wyznaczyła szablon. Wystarczająco tanie, żeby zabić. Wystarczająco szybko, aby oddać cześć. Ale to późniejsze modele naprawdę oddzieliły entuzjastów od weekendowych kierowców.

Weźmy rok 1995. M3. Silnik S50. 286 koni mechanicznych. Sześciobiegowa manualna skrzynia biegów, która przypominała zmianę biegów na czołgu. Nie chodziło tylko o prędkość na prostej. Chodziło o przyczepność w środkowym zakręcie. Poprawiono geometrię zawieszenia. Sztywniejsze sprężyny. Grubsze stabilizatory. Samochód dosłownie wgryzł się w asfalt.

Dlaczego E36 M3 zmienił zasady gry

E36 nie wyglądało tak agresywnie jak jego poprzednik. Linie były gładsze. Bardziej aerodynamiczny. Mniej kanciasty. Ale co kryło się pod maską? Czyste wyścigowe DNA. Silnik S52 był wycofanym wariantem S50B32. A przynajmniej tak nam się wydawało.

Miłośnicy samochodów zauważyli coś dziwnego. E36 M3 miał wyższą czerwoną linię obrotomierza. 7200 obr./min Ten dodatkowy zakres oznaczał, że można było dłużej utrzymać moc w najwyższym zakresie. Zmieniło to sposób, w jaki jeździłeś. Nie można było po prostu jeździć na niskich obrotach. Trzeba było popracować nad silnikiem.

  • Silnik : sześciocylindrowy rzędowy 3,2 litra
  • Moc : 321 KM przy 7400 obr./min
  • Moment obrotowy : 258 Nm przy 3600 obr./min
  • Waga : około 3100 funtów (sucha masa)

Ten stosunek masy do mocy był niesamowity. Nie tak lekki jak E30, ale podwozie było sztywniejsze. Poprawiła się odporność na skręcanie. Zmniejszyło się rolowanie ciała. Można było wjechać w zakręt z większą prędkością. Kierownica wydawała się cięższa. Więcej informacji zwrotnych. Mniej drętwienia.

E46: Szczytowa jazda analogowa

Potem przyszło E46. Ostatni M3 z wolnossącym sześciocylindrowym silnikiem rzędowym, zanim nastała era turbodoładowania. Silnik S54. 338 koni mechanicznych. Świetny dźwięk, który krzyczy aż do 8000 obr./min.

Kierowcom podobała się równowaga. W przednim zawieszeniu zastosowano podwójne wahacze. Tył ma konstrukcję wielowahaczową. To było trudne. Naprawa była droga. Ale to zadziałało. Samochód wydawał się neutralny. Bez wahania można było skręcić ostro w lewo lub w prawo.

„E46 M3 to ostatni prawdziwie analogowy samochód sportowy BMW. Zanim władzę przejęli asystenci elektroniczni, byłeś tylko Ty i samochód”.

Transmisja SMG była kontrowersyjna. Szybkie zmiany, tak. Ale niegrzeczny. Nieobliczalny. Większość purystów pozostała przy sześciobiegowej manualnej skrzyni biegów. Przełącznik z bramką. Połączenie mechaniczne. Czuć każdą zmianę biegu. Każda zmiana była działaniem fizycznym.

Porównanie legend: Kto wygrywa?

Jeśli dzisiaj chcesz kupić jeden z tych samochodów, wybór nie jest jasny. Każde pokolenie ma swoje wady. Każdy ma swoje mocne strony.

E30 M3 :
– Najtańszy do kupienia.
– Najtrudniejszy w utrzymaniu.
– Części zamienne są wszędzie.
– Surowy. Żadnych filtrów. Niebezpieczny.

E36 M3 :
– Więcej mocy.
– Lepiej nadaje się do codziennej jazdy.
– Mniej zabawy w kontrolowaniu.
– Nadal przystępne

попередня статтяJak obliczyć ładowność pojazdu kempingowego: przewodnik krok po kroku
наступна статтяDlaczego przyczepa kempingowa może pokonać samochód kempingowy do podróży rodzinnych